Kategorie
Ciekawe artykuły Polecamy

Czy to koniec z plastikami w Europie?

Czy wiecie, że niedawno Parlament Unii Europejskiej poparł wprowadzenie na terenie Unii Europejskiej zakazu wykorzystywania i sprzedaży przedmiotów z plastiku jednorazowego użytku, dla których dostępne są alternatywy, takich jak plastikowe sztućce, słomki, talerze oraz patyczki do uszu.

Zakaz miałby obowiązywać od 2021 roku. Do 2025 wszystkie plastiki, których nie da się w dość dobry sposób przetworzyć ponownie, będą musiały być zredukowane do niezbędnego minimum. Europosłowie chcą, by wszystkie butelki plastikowe, które są używane w krajach Unii Europejskiej były poddawane recyklingowi.

Myślicie, że plastik to tylko plastikowe butelki i tak popularne słomki? W zadnym przypadku, to także popularne wieczka do kubków z kawą, to opakowania do burgerów, reklamówki, opakowania do jedzenia na wynos, oraz soki dla dzieci. Plastik to także, folia spożywcza oraz folia do pakowania. Worki na śmieci to również problem naszego świata.

Czy przyłapaliście się kiedyś na myśleniu: po co pakuje śmieci organiczne (obierki, skorupki po jajkach, odpadki spożywcze) do plastikowego worka? Czy nie lepiej by było rzucić je luzem na kompost?

Słyszeliście o akcji „pije bez słomki”? to akcja propagująca picie napojów bez plastikowych słomek w ramach dbania o naturę. Wiecie że 100%  ptaków i 60% żółwi przebadanych przez naukowców miało w swoich organizmach plastik?

A wiecie skąd wzieła się ta akcja? Lawina ruszyła po tym filmie:

Okazało się, że przedmiot wyciągnięty z nosa tego żółwia to była… właśnie plastikowa słomka, która zalegała w nosie tego zwierzęcia od dłuższego czasu.

Globalne roczne zużycie plastiku osiągnęło obecnie ponad 320 milionów ton, więcej plastiku wyprodukowanego w ciągu ostatniej dekady niż kiedykolwiek wcześnie

Plastics Europe. Tworzywa sztuczne – fakty 2016: analiza europejskich produkcji tworzyw sztucznych, popytu i danych o odpadach. Preprint na http://www.plasticseurope.org (2016).

Nie mam dla was dobrej informacji, to że przestaniecie pić napoje z słomką nie spowoduje to wzrostu czystości w oceanach. Słomki to 0,03% a Europa jest na przedostatnim miejscu, jeżeli chodzi o plastik w oceanach. To że nagle w kafejce poprosicie o napój bez słomki, nie wiele wniesie do ochrony oceanów. Wiec co możemy zrobić? Jak, jako europejczyk możemy pomóc światu w ograniczaniu śmieci?

Możecie:

    1. Nie kupować wody w butelkach plastikowych , kupcie wielokrotne butelki i nalewajcie wody z kranów Ja np używam butelek wielokrotnego użytku Contigo. Butelki te są świetne, można je myć w zmywarce, są szczelne i to nawet bardzo, mają dziubek i przycisk. Dzięki budowie kubków można je pić jedną ręką.

2. Wspierajcie organizacje które propagują ekologiczne rozwiązania swoją darowizną. Wiem, że najtrudniej sięgnąć do kieszeni, łatwiej jest poprosić o napój w kawiarni bez słomki, lub wieczka. https://wasteaid.org/donate/

3. Postarajcie się, nie używać plastików, może nie tyle by zanieczyszczać oceanów, bo to raczej im nie pomoże, ale by pokazywać swoją postawę dbałości o naturę, ekologię, a docelowo aktywne wspieranie instytucji wspierających ekologiczne rozwiązania. Może z czasem nowa świadomość zacznie docierać do większej ilości osób.

Już nawet w Azji zaczyna się dostrzegać problem plastiku. W popularnych sklepach 7-eleven na ekranach pojawiają się przekreślone plastiki. Niestety, do każdego zakupy sprzedawca daje nam reklamówkę. Nawet kiedy kupujesz wodę w butelce dostajesz z automatu słomkę i reklamówkę. Jak to mówią każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku, tak wiec Azjo tak dalej.

4. Pijcie kranówkę, serio! Kranówka jest zdatna do picia i to nawet bez przegotowania. Jeżeli wlejesz ją do swojego bidonu na wodę to już w ogóle 100 punktów do fejmu i sławy.

5. Jeżeli macie swoją knajpę, restauracje, zrezygnujcie możliwie mocno z plastikowych sztućców, talerzy itp. Dołączcie do akcji Pije wodę z kranu.  W Polsce są to miejsca oznaczone naklejką:

Wiem, że w Londynie dostępna jest tak zwana tappwater, czyli woda z kranu. Można o nią poprosić, z zasady nie powinna nic kosztować.

6. Jeżeli macie możliwość, kompostujcie obierki, skórki po owocach warzywach, dawajcie swojemu psu jak lubi, ( nie wszystkie, sprawdźcie pierw czego pies lub inne zwierze jeść nie może) wrzucajcie na kompostownik, lub używajcie papierowych toreb np z Lidla w celu wyrzucenia ich na śmieci. Pakując je w plastik odbieracie im możliwość szybkiego rozkładu

7. Zabieraj ze sobą kubek do kawy i jak bierzesz ja na wynos, proś o kawę do swojego kubka wspieraj kawiarnie, które biorą udział w akcji z własnym kubkiem. Ja również używam termosu contigo. Szukaj hasztag: #zwlasnymkubkiem. Kliknij w logo po lewej stronie, jest tam mapa miejsc, które oferują zniżki i rabaty za własny kubek. 

8. Staraj się żyć z myślą zero west (zero śmieci) jeżeli kupujesz owoce, warzywa to może nie zawsze musisz brać jednorazówek?

I na koniec pomyśl o ograniczaniu ryb i mięsa, w myśl zasady mniejszy popyt, mniejsza podaż. Wiem wiem, dużo tych możliwości, ale warto czasem robić coś więcej by nie powspierać swojego próżnego podejścia to ekologii. Poczytaj o tym czy to czy zrezygnujesz ze słomki uratuje życie w oceanach. Największy procent śmieci w oceanach to pozostałości po sieciach rybackich, wcale nie słomki.

 

Jeżeli nie przemawia do ciebie opcja zero waste, albo masz gdzieś słomki to pomyśl, że mógłbyś rzadziej wyrzucać śmieci. To już przemawia do wyobraźni.  Mimo że film powyżej mnie zainspirował, to do filmu Everyday Heroo mam dość ambiwalentne podejście. Z jednej strony nie sposób się z nim nie zgodzić ponieważ podaje twarde dane, na temat tego, że nasze „poproszę bez słomki” na nie wiele się zda. Z drugiej jednak strony uważam, że każdy przejaw ekologicznej postawy jest cenny. Chodzi chyba tylko o to, by nie poprzestawać na ekologi na pokaz, tylko wdrażać dodatkowe działania w postaci np, donacji na stowarzyszenia, lub ograniczenia jedzenia ryb, lub owoców morza. Przecież łatwiej powiedzieć, poproszę bez słomki, niż odmówić sobie pysznego morszczuka z North Fisch-a?

Kategorie
Ciekawe artykuły Polecamy

Nocne bieganie w Puszczy, strachy, mary i dziki…

Ostatnio Radek kupił mi czołówkę do biegania nocnego, ze względu na to, że sam reaktywował swoją pasję do biegania. Pomyślałem sobie, może kiedyś? Dziś to „kiedyś” nadeszło.

Ubrałem spodenki, czołówkę i pobiegłem. Chciałem podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na temat samotnego, nocnego biegania.

Nocne bieganie w lesie jest o tyle trudniejsze, że nie wiemy, gdzie biegniemy. Podczas biegu widzimy tylko określone pole widzenia, które zaznacza czołówka i tak naprawdę nic przed nami, oraz poza nami nie widać. Ma to swoje plusy i minusy.

 

Plusy:

Minusów jest kilka, a plusów co niemiara, ale o tym za chwilę. Ostatnio zacząłem się wgłębiać w tematykę mindfulness, czyli twój czas tu i teraz. Inaczej mówiąc, to proces psychologiczny koncentrowania uwagi na wewnętrznych i zewnętrznych bodźcach występujących w danej chwil.
Skąd to zainteresowanie? Od kiedy ćwiczę jogę z Tomkiem, dużą uwagę przykładamy do oddechu. Podczas zajęć słyszę następującą mantrę: Wdech, wyprost, wydech, skłon, wdech, pół wyprost, wydech chaturanga, i tak dalej. Dzięki instrukcjom oraz kontrolowaniu oddechu nasz mózg jest zajęty tylko i wyłącznie tą czynnością niczym więcej niż oddychaniem w rytmie i słuchaniem poleceń. Zauważcie, że tak naprawdę przez cały dzień cały czas o czymś myślimy, rozpamiętujemy, co było kiedyś, rozpamiętujemy przeszłość, analizujemy, planujemy, co będzie za chwilę co trzeba zrobić, co ugotować na obiad, listę zakupów i tak dalej i tak dalej. Mindfulness mówi o tym, by skupić się na tu i teraz. To relaksuje i daje umęczonemu mózgowi chwile oddechu. Nocne bieganie, ku mojemu zaskoczeniu dało mi dokładnie to samo. Oddech, zawężone pole widzenia, brak perspektyw ile dystansu zostało, ile poza tobą. Co będzie za chwilę nieistotne, liczy się tu i teraz. Przebyłem pierwszy raz od wielu miesięcy swoje pierwsze 10 km dla mnie, niesamowity sukces. Mam w sobie przeświadczenie, że to dzięki nocnemu bieganiu. Dzięki jodze, ponieważ zapomniałem na nią stroju, a nie chciałem marnować potencjału, jaki dostałem w postaci wolnej godziny. Dziękuję Radek, naprawdę to dzięki tobie zmotywowałem m się i pobiegłem dzisiaj 10 km. Dzięki Tomek, za czas na macie. Dzięki Wiola, mimo że ciebie nie znam, ale to pośrednio dzięki Tobie Radek kupił mi czołówkę. 😉 Było o plusach, czas na minusy.

Minusy:

Minusy biegania nocnego to pewien strach przed zwierzyną. Coś szeleści w krzakach, coś słyszysz. Jednak, jak rozłożymy swoje strachy na czynniki pierwsze, okazuje się, że zagrożenie jest małe, ponieważ jedyne zwierze, jakie jest w stanie nas skrzywdzić to człowiek i dzik. Reszta zwierząt ucieka w popłochu przed dużym świecącym zwierzęciem. Jest pewne podobieństwo  pomiędzy bieganiem z czołówką, a mindfulness. Obie te rzeczy koncentrują naszą uwagę jak laser. W literaturze czytamy: Skoncentruj swoją uwagę na oddechu, bądź jak wiązka lasera, która koncentruje się na tu i teraz. W bieganiu wiązką lasera jest czołówka, która skupia naszą uwagę na tych 3 metrach w przód i nic poza tym. Spróbujcie pobiegać nocą po puszczy albo po lasach, które macie w swoim zasięgu, skupcie się na oddechu, liczcie oddechy, to również pomaga, nie bierzcie muzyki, wyłączcie powiadomienia w zegarkach biegowych, skupcie się na tu i teraz, oddychajcie.