Emigranci nie powinni mieć prawa do głosowania!(?)

Obraz Clker-Free-Vector-Images z Pixabay
Obraz Clker-Free-Vector-Images z Pixabay

Zbliżają się wybory w Polsce, a jak wybory to gorące dyskusje przy stole na kogo głosować, a na kogo zdecydowanie nie. Jednak ja nie o tym…

W związku z tym czasem, moja koleżanka, szukając informacji o tym jak głosować w Londynie, trafiła na forum z wątkami mówiącymi o wyborach. Napisała do mnie smutną informacje, ze bardzo duża ilość Polaków twierdzi, że emigranci nie powinni mieć prawa do głosowania. Zacząłem się zastanawiać, jakie mogą być argumenty przemawiające za tym, by podejmować próby zabierania prawa do głosowania komukolwiek. Udałem się na poszukiwania i znalazłem kilka ciekawych wypowiedzi.

 

Oto niektóre z nich:

Jestem emigrantem, to dla mnie jasne jak dwa i dwa to cztery. Wiec powiem trochę o emocjach emigranta, który patrzy na swój kraj z tęsknotą.

Wiem, że emocji jest tyle ile ludzi. Tęsknota za domem, lub wręcz przeciwnie, frustracja na swój kraj, lub złość. Ja osobiście nosze codziennie mnogość emocji w czasie mojej przygody w emigranta. Codziennie, kiedy budzę się w nieswoim łóżku, oraz jeżdżę po zlej stronie ulicy, targają mną różne uczucia. Najczęściej to chyba tęsknota za znanym środowiskiem, ludźmi, oraz możliwością czucia się w pełni sił intelektualnych. Jako osoba, która włada angielskim tak sobie, często czuje się jak osoba niepełnosprawna intelektualnie, dlaczego? Jak to wygląda w praktyce:

Kiedy rozmawiasz z kim w języku angielskim, w głowie masz piękna wypowiedz, kwiecistą, intelektualnie wysokiej jakości. Często jednak, z twoich ust wychodzi bełkot na poziomie dwulatka. Sytuacje takie są upokarzające, przynajmniej na początku. Większości czasu, przeżywasz podwyższony stan gotowości lub zagrożenia. Dla przykładu, kiedy musiałem zadzwonić na infolinie i wytłumaczyć konsultantowi jakąś skomplikowaną rzecz z wyłączeniem języka ciała, mimiki, dźwięków, oraz wzmożonej gestykulacji. Kolejne emocje, to poczucie, że nie jesteś u siebie. Nie możesz iść do sklepu i kupić kiszonych ogórków, kaszanki, oraz paprykarza szczecińskiego, no chyba ze masz w pobliżu polski sklep. Problemy dla młodego emigranta piętrzą się i wcale z czasem nie jest łatwiej. Podsumowując, ciągłe poczucie wyobcowania, problemów komunikacyjnych, oraz ciągłego braku pewności siebie.Kiedy tak sobie siedzisz na obczyźnie, dochodzą do ciebie głosy, że są ludzie, którym wcale nie podoba się fakt, że możesz iść głosować w wyborach parlamentarnych.

Skoro tak mi źle, ktoś może zadać mi pytanie? Po co to robisz w takim razie? Po co wylatujesz za granice zarabiać w obcej walucie, mówić w obcym języku i zderzać się z tymi trudnościami?

Najczęściej odpowiadam, że dla poczucia swobody, ze mogę być tym kim jestem. Mam pewność, że nikogo nie obchodzi z kim sypiam, czy jestem żydem, tęczowym, czy czarnym. Nikt mi nie powie, że jestem zwyrodnialcem i szerzę homoseksualną propagandę. Tutaj nikogo to nie obchodzi. Ciekawostka, w Londynie na paradzie równości kroczył nasz odpowiednik ZUS-u z hasłem: „nie ważne kogo kochasz my kochamy ciebie”. Wyobrażasz sobie ZUS z takim transparentem? To chyba jeden z głównych argumentów przemawiających za emigracją. Kolejne to typowo ekonomiczny. Nie zjadają mnie tutaj podatki, VAT, ZUS itp. Jeżeli miałbym jeszcze podać jakiś argument, to  mam niesamowitą stymulację mojego mózgu, ponieważ codziennie muszę go wysilać, by wykonać tutaj najprostsze rzeczy, choćby odebranie paczki od kuriera.

Wracam zatem do pytania, czy mam prawo głosować skoro nie jestem w Polsce?

Czytając odpowiedzi ludzi, jak i z jakich przyczyn odebrać Polakom na emigracji prawo do głosowania, dochodze do wniosku, że mamy bardzo kreatywny naród.

  • Odebrać prawo do głosowania, jeżeli jesteś za granica dłużej niż, …. i tu pada jakaś wymyślna liczba, 
  • Ddebrać prawo, jeżeli nie płacisz podatków w kraju.
  • Jeżeli jesteś za granicą „na stałe” w żadnym wypadku nie możesz głosować.

Podsumowanie

Na szczęście jest to eksperyment myślowy, ponieważ nikt nie odbierze Polakom mieszkającym za granicą, prawa do głosowania. Choć sam fakt, ze rodak rodakowi, może powiedzieć takie rzeczy jest smutny. Ja doceniam, że mogę głosować i zrobię to w najbliższy wyborach. Dlatego, by mieć pewność że nikt, nie będzie chciał mi tego przywileju odebrać. Chciałbym kiedyś wrócić do Polski, może kiedy nie będzie podziału na gorszy i lepszy sort? Kiedy naprawdę nie będzie nikogo obchodzić, czy wole chłopców czy dziewczynki. Pragnę kiedyś wrócić do kraju, który będzie różnorodny i kolorowy, uśmiechnięty, ekonomicznie poprawny. Marzy mi się ojczyzna, której filarem będzie mały przedsiębiorca. Chciałbym by ten filar był otoczony troską i opieką. I na końcu, chciałbym by mój kraj nie bawił się w rozdawnictwo pieniędzy za nic, a stwarzał środowisko i przestrzeń do zarabiania na swoje dobra. Margaret Tacher powiedziała

Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś „da” to znaczy, że zabierze tobie, bowiem rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy 

Z tą myślą, życzę wam dobrych wyborów. Zagłosujcie proszę, serio nie interesuje mnie na kogo. Zagłosujcie w zgodzie z swoim sumieniem. Jestem ciekawy waszej opinii na temat tego czy emigranci mogą głosować. Daj znać w komentarzy, nie zapomnij polubić profilu na fb, oraz udostępnić moje wypociny. Wasz emigrant!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *